Historia


Początki

Jest początek XXI wieku. Kultura judeochrześcijańska jest zagrożona przez fundamentalistów islamskich i "Kod Leonarda da Vinci". Ziemi grozi globalna wojna termonuklearna i opanowanie przez międzynarodowe korporacje. W tym świecie pogrążonym w chaosie i degeneracji, trawionym rakiem fałszywej moralności, trójka artystów, Alex, Kamil i gumowa lala Żaneta, rzuca wyzwanie wszechogarniającej beznadziei zakładając niezależną grupę filmową O'Kurwa Productions.


Nowi członkowie

Wkrótce, zwabiony perspektywą rychłej sławy i chybkiej obłapki, dołącza do nich niejaki Bubbel, pijak i degenerat o złotym sercu i niebylejakich zdolnościach aktorskich. W tym właśnie składzie powstaje pierwsza produkcja - "Ostatni kawałek kurczaka" - psychologiczny obraz człowieka stającego w szranki ze śmiercią. Film ten, utrzymany w konwencji post-apokaliptycznej, jest hołdem złożonym twórcom "Mad Maxa" i gry fabularnej "Neuroshima".
Po głośnej premierze tego kontrowersyjnego dzieła do grupy postanawiają dołączyć słynni lingwiści, Qbstajn i Stacho, dodając tym samym drugą nazwę zespołu: Diamond Testicle Entertainment (z ang. diamentowe genitalium rozrywka). Już z ich udziałem powstaje prawdziwy klasyk kina science-fiction: "Porucznik X vs Człowiek z pędzlami zamiast dłoni". Komiksowy superbohater, Porucznik X, mierzy się w nim z burzącym światowy ład złoczyńcą wyposażonym w okrutne implanty pędzli w miejscu, gdzie każdy praworządny obywatel powinien mieć dłonie.
Następnego dnia, w niewyjaśnionych okolicznościach pojawia się Żucho i, ni z tego ni z owego, występuje w głównej roli w mrożącym krew w żyłach horrorze "Gabinet doktora Abu-Dabi", czym zaskarbia sobie przychylność krytyków, a także licznej grupy fanek. Film ten inspirowany jest klasycznym niemieckim horrorem z lat '20 zatytułowanym "Gabinet doktora Caligari". Naleciałości modernistyczne widać na pierwszy rzut oka, szczególnie w scenie przynoszenia odczynników.


Nowa nazwa - nowa jakość

Z biegiem czasu i rosnącą popularnością, grupa decyduje się rozstać ze swoją pierwotną nazwą, jako że zawiera ona wyraz powszechnie uznawany za niecenzuralny. W ten właśnie sposób oficjalnie powstaje Diamond Testicle Entertainment i od razu przystępuje do pracy nad kolejnym filmem - brutalnym horrorem zawierającym sceny gwałtu na zwierzęciu i oddawania moczu na świeże zwłoki. "Masakra familijna", bo taki podtytuł nosi film "Kup pan cegłę", zostaje wycofana z szerokiej dystrybucji. Tylko w pierwszym tygodniu po premierze, film doprowadził do 6 tajemniczych samobójstw, w związku z czym DTE ukryła jedyną istniejącą kopię, aby nie dopuścić do 660 kolejnych. Obecnie kontrowersyjną produkcję można obejrzeć tylko na nielegalnych pokazach z pirackich taśm. Szczególną uwagę należy zwrócić na pamiętny monolog Wierzbixa, nowego członka DTE, który do dzisiaj (znaczy się monolog, nie członek) spędza sen z powiek znawcom literatury antycznej.
Natężenie koszmaru sięgnęło zenitu w obrazie "0-800-HORROR", pierwszej produkcji, której kręcenie zajęło więcej niż jeden wieczór. Opowiada ona historię, która mogła zdarzyć się każdemu, historię śmierci na imprezie. Film ten jest tak brutalny i przerażający, że należy go oglądać tylko przy świetle dziennym, najlepiej między 13 a 15. Projekcje po zapadnięciu zmroku zwykle kończą się natychmiastową apopleksją i dekapitacją.


Totalna rewolucja

Nowy rozdział w historii DTE rozpoczął się wraz z dołączeniem do grupy Totala (zdrobnienie od pełnego brzmienia - Totalizator) - emigranta z Radzynia Podlaskiego, który na czas studiów osiadł w Lublinie. Obecność świeżej krwi w zespole znacznie wpłynęła na nowe projekty DTE. Powstały pierwsze dwie części planowanej "Trylogii Osamotnienia" - "Rozbitek" i "Winda" (będąca aktorskim debiutem Totala) - wnikliwe studia ludzkiej samotności i postaw jednostek odciętych od cywilizowanego świata. Obie produkcje, dramatyczne i przejmujące, choć krótkie, momentalnie zawładnęły sercami co wrażliwszych odbiorców.
W międzyczasie trwały prace nad największym jak do tej pory dziełem DTE - horrorem "Lublin Żywych Trupów" - przerażającym i wynaturzonym hołdem złożonym przez grupę największym klasykom gatunku. Realizacja filmu pochłonęła rekordowo wysoką sumę pieniędzy, jak i wiele czasu - zdjęcia trwały około 4 miesięcy! Zaangażowano też największą w dotychczasowej historii DTE liczbę aktorów, m.in. przedstawicieli zaprzyjaźnionej grupy Baba Jadzia Productions oraz Lubelskiego Stowarzyszenia Fantastyki. Jednak kamienie milowe kinematografii zwykle rodzą się w bólach - na etapie postprodukcji "LŻT" w grupie ujawniły się pierwsze różnice artystyczne. Przez jakiś czas było naprawdę gorąco, istnienie zespołu wisiało na włosku. Jednak, jak zwykł mawiać znany polski filozof, Fryderyk Niecki, "co cię nie zabije, to wzmocni". DTE przezwyciężyło kryzys i wyszło z niego silniejsze niż kiedykolwiek przedtem. Pełne chęci do pracy i nowych pomysłów przystąpiło do realizacji kolejnej apoteozy brutalności, zagłady i kosmicznego horroru, niepozbawionej jednak nutki romantycznej - "Buntu ludzi-pająków".


Czarny okres

Po świetnie przyjętym przez widzów "Buncie ludzi-pająków" i niezwykle udanej oficjalnej premierze "LŻT", która odbyła się na Ogólnopolskim Konwencie Miłośników Fantastyki FALKON 2006, nad Diamentowym Jądrem zaczęły powoli zbierać się czarne (dosłownie) chmury. Wszystko zaczęło się od próby nakręcenia filmu o słynnym zmarłym raperze, Notoriousie B.I.G. Ów Afro-Amerykanin, najwyraźniej rozeźlony faktem, że grupa młodych, białych i niesłuchających hip-hopu filmowców zamierzała zmierzyć się z jego legendą, z zaświatów rzucił na DTE klątwę. Jej rezultatem były: nagła niewytłumaczalna niechęć członków zespołu do alkoholu, dziwne sny, zmazy nocne i niekontrolowane defekacje w miejscach publicznych, a przede wszystkim - całkowita niemoc twórcza grupy. Film o Notoriousie, choć nakręcony, nigdy nie został zmontowany z powodu ciągłych awarii sprzętu, a dwie próby zrealizowania "Morderczej Piany z Kibla" również nie przyniosły żadnych rezultatów. Marazm trwał wiele miesięcy i członkowie DTE rozważali nawet rozwiązanie grupy i popełnienie zbiorowego samobójstwa, ale, jak mówi stare przysłowie, "co Murzyn spowodował, tylko Murzyn może odwrócić". Dramat psychologiczny z elementami filmu drogi pod tytułem (niespodzianka!) "Murzyni" powstał z myślą o festiwalu wielokulturowości YEFF. Ostatnim przejawem klątwy był fakt, że DTE spóźniło się z wysyłką produkcji na festiwal, ale najważniejsze, że impas został przełamany - kolejne arcydzieło kinematografii było ukończone! "Murzyni" są filmem jakże innym od dotychczasowych produkcji grupy - łączą klaustrofobię a'la "Cube" z konwencją survival-horroru i chrześcijańskim przesłaniem tolerancji i miłości bliźniego, a tego wszystkiego dopełniają jeszcze głębokie kreacje aktorskie i pierwsza w historii DTE autorska muzyka (by Bubbel). Opublikowanie pierwszego od dawna filmu i sukces "Buntu ludzi-pająków" w kategorii "horror romantyczny" na gali Złotych Mrówkojadów wróżył ostateczne zakończenie czarnego okresu. Ale czy rzeczywiście?


Renesans DTE

Kończy się rok 2007, świat o dziwo wciąż istnieje (prawdopodobnie tylko do 2012), a oczyszczone z wszelkich śladów murzyńskiej klątwy Diamentowe Genitalium znów świeci jasno nad Lublinem i resztą cywilizowanego świata. Po wypuszczeniu "Przypływu Nienawiści", marynistyczno-psychologicznej hekatomby, ponownie z muzyką autorstwa Bubbla, DTE pokazało także swą filantropijną twarz i obdarzyło organizatorów zlotu ćwierć-elfów, tj. Konwentu Miłośników Fantastyki Falkon 2007 stworzonym własnymi środkami trailerem tegoż. Niestety niespodziewanie klątwa przyczajonego lewaka i ukrytego murzyna dała o sobie znać ponownie i inicjatywa DTE spotkała się z dosłownie czarną niewdzięcznością ze strony zarówno ludzi jak i maszyn. Utulił nas na szczęście nasz największy przyjaciel - piwo, a także dźwięki kibordu i przyśpiewki karczemnej dziewki w pobliskiej oberży, co pozwoliło nam zregenerować morale i odzyskać utracone punkty many.
W międzyczasie jednak, niepostrzeżenie dla większości śmiertelników, dokonywały się rzeczy naprawdę wielkie i mroczne. Oto końca dobiegły prace nad nową perłą w koronie nowożytnej judeochrześcijańskiej kinematografii, jaką jest psychodeliczny opus "Mordercza Piana z Kibla" o walce człowieka z bezkształtnym spienionym złem. Światło dzienne ujrzą wkrótce stanowiąca ukoronowanie gatunku horror SF "Inwazja Krwiożerczych Zielonych Słoni z Kosmosu 5" oraz krwawa przypowieść o zbrodni i karze _ "Koszmar z Ulicy Wąwóz". Każde z tych dzieł jest rozdzierającym krzykiem rozpaczy, strachu i nienawiści, zdolnym zbudzić uśpione dotąd upiory czyhające w trzewiach świata. Jednak wybuch kolejnej Intifady, strajki górnicze czy epidemia stulejki nic nie znaczą w obliczu nadrzędnego celu, jakim jest zdobycie kilku nowych fanek.
Nowa świecka tradycja pisania do filmów własnej muzyki oraz nieustannie podnoszenie sobie przez członków DTE poprzeczki techniczno-artystycznej spowolniły nieco proces produkcji, jest to jednak ofiara, którą zespół złożył na ołtarzu samodoskonalenia w duchu przykazań Nieskończonej Rady Dziewięciu. Kolejnym znakiem czasu i postępu jest nowy nabytek DTE - tzw. kamera, którą Total przywiózł z narażeniem życia zza morza, zarobiwszy wpierw na nią pracując wraz z czarnymi braćmi na plantacji bawełny. Pierwszym dziełem, które zostanie zrealizowane przy użyciu nowych zaawansowanych technik jest thriller kryminalny "Palenie zabija".
DTE zintensyfikowało też swoje wysiłki mające na celu dotarcie z filmami pod strzechy i na salony, tudzież po prostu do szerokiej publiczności. Temu służyło właśnie wystawienie naszych filmów w internetowym konkursie jednego z operatorów telefonii komórkowej i Wrzuty, w którym, mimo hektolitrów jadu wylanych na nas przez innych uczestników, odnieśliśmy niekwestionowane moralne i materialne zwycięstwo kładąc nasze diamentowe łapy na czterech głównych nagrodach. Swoją dziejową misję realizowaliśmy również pielgrzymując po Lublinie i okolicach z naszymi dziełami i prezentując je na coraz liczniejszych pokazach, np. w lewackiej Tekturze, na mniejszych i większych sabatach fantastów, czy wreszcie w Chatce Żaka, lubelskim odpowiedniku Sali Kongresowej i Carnegie Hall.
Diamentowe Jądro wkracza z podniesionym czołem i rozwianym włosem w trzeci rok swojego ziemskiego pielgrzymowania, aby dalej przerażać, zniesmaczać, zachwycać, pić piwo i ściągać na złą drogę kolejne młode fanki. Tego właśnie sobie i im życzymy. I oby nasi wrogowie sczeźli nie spłodziwszy męskich potomków. Amen.


Powrót na górę